fbpx

CISZA DAJE ODPOWIEDZI

Dużo ostatnio przebywam w ciszy, sama.

Mam sporo czasu tylko dla siebie. Wydawać by się mogło scenariusz idealny. Tyle osób o tym marzy. Okazuje się jednak, że dla kogoś kto zawsze dużo pracował i robił wiele rzeczy, żył szybko, może to być dużym wyzwaniem. Po pierwszym zachłyśnięciu się czasem wolnym pojawiły się trudności.

Umysł galopował, niepokój panoszył się w ciele. Pokusa, żeby zagłuszyć ten niewygodny stan, włączyć radio, telewizję, wyjść na spotkanie, była wielka.

Cisza i czas wolny okazały się ćwiczeniem akceptacji samej siebie. Czułam, że jest mi to potrzebne. Nie chciałam uciekać. Wracać do tego galopu dnia codziennego. Chciałam przejść ten czas. Wykorzystać go na coś ważniejszego, niż kolejny „sukces”.
Po pierwsze zaakceptowałam strach. Że coś mnie ominie, że tyle projektów przejdzie mi koło nosa, że przeoczę jakąś okazję.

Małymi krokami obejmowałam ten lęk. Przytulałam tą małą dziewczynkę w sobie, która bała się pustki. Szarpała się, szukała czegoś, co pozwoli jej nie czuć samej siebie.
I tak minuta po minucie, dzień po dniu uspokajała się. Przyglądała z zaciekawieniem. Powoli przestała odwracać głowę, uciekać, chować się, zamykać w sobie. W którymś momencie poczuła, że wraca do samej siebie i…że tam jest jej cudownie. Oddech stał się głębszy i spokojny, codzienne czynności stały się lekkie i przyjemne. Jej oczy rozbłysły, wróciła chęć do życia. Ta mała dziewczynka we mnie zaczęła cieszyć się wszystkim co ją otacza, doceniać drobne gesty życzliwości. Zaczęła bardziej ufać samej sobie i dostała ogromnego apetytu na życie .

I wtedy wydarzyło się coś odwrotnego do tego, czego się bałam. Życie samo zaczęło mi podsuwać rozwiązania, pomysły, okazje, szanse i możliwości. Pojawili się właściwi ludzie. Zaczęłam słyszeć wiele wspierających słów i przyjmować je, zauważać. Moja odwaga zaczęła rosnąć. Zaczęłam iść za sobą prawdziwą. Pilnowałam, aby nie wpaść znowu w ten wir czynności, pracy, spraw. By nie zostawić znowu gdzieś po drodze samej siebie.
W jakiś magiczny sposób wszystko zaczęło się układać. Bez szarpania, bez walki, bez forsowania na siłę. Naturalnie. O wiele lepiej niż wcześniej.

W tym czasie „ciszy” mogłam przyjrzeć się sobie. Złapać niesłużące mi przekonania. Zmierzyć się z lękiem. Nie uciekać. Być w tym. Dzięki temu doświadczeniu dzisiaj inaczej patrzę na siebie, na relacje, na życie. Inaczej też patrzę na pracę i na to, co chcę dać innym ludziom.

Ten proces nadal trwa. Czy jest łatwo? Nie, to wymagające doświadczenie. Przyjęcie swojej prawdy, niedoskonałości, strachu, obaw, jest trudne. Zobaczenie siebie takiego jakim się naprawdę jest wymaga odwagi. Bywa, że boli. Ale to jedyna droga do wolnego, prawdziwego życia, blisko siebie.

Czy warto podjąć to wyzwanie? Tak! Radość jaką się zaczyna odczuwać jest nieporównywalna z niczym innym.  

Bywają gorsze momenty, zwątpienie, pokusa powrotu do „starego” życia. Ale to tylko podszepty umysłu. Serce już wie gdzie jego miejsce. I nie zmieni kierunku. Przyszłość jest tak kusząca, że nie zawróci.
Czasem się boję, ale idę tam gdzie najgłębsze pragnienia. A to, co dzieje się po drodze tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to najlepsze co mogłam zrobić.

Posłuchaj:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2019 Kamila Lewicka
Projekt i wykonanie: 2CREO